Witamy na naszym blogu finansowym!
Znajdziesz u nas wiele przydatnych informacji finansowych.

Archiwum: ◊ Luty, 2010 ◊

• sobota, Luty 27th, 2010


Zazwyczaj, gdy już wybierzemy, w jakim biurze chcemy mieć rachunek, samo jego otwarcie powinno trwać maksymalnie do tygodnia. Otwarcie rachunku zaczynamy od zarejestrowania się poprzez Internet, w czasie rejestracji podajemy swoje dane osobowe oraz co nas interesuje, rodzaj usług, dodatkowe pakiety. Potem podpisujemy umowę, jaką naszykowało dla nas biuro maklerskie na podstawie przesłanych danych przez Internet, umowa zostaje wysłana do nas pocztą, po zapoznaniu umowy podpisujemy ją. Oczekujemy teraz na identyfikator, kody dostępów oraz hasał żebyśmy mogli zalogować się do swojego rachunku. Żeby rozpocząć przygodę z giełdą musimy przelać na rachunek jakieś środki pieniężne. Część biur maklerskich nam określa, jaka musi być minimalna pierwsza wpłata. Zalogowaliśmy się do rachunku, środki mamy na koncie no to możemy zaczynać.
Rozpoczynamy inwestycje.
Sesja na giełdzie w Warszawie trwa od 9.30 do 16.30, w tym czasie możemy sprzedawać lub kupować walory.
Systemy notowań:
– kurs jednolity, dwukrotnie określa się kurs (tak zwany fixing), pierwszy fixing jest o godz. 11.15 drugi o 15.00
– system notowań ciągłych, w tym systemie dochodzi do ciągłych zmian wartości walorów, po których dokonuje się transakcji kupna-sprzedaży.
Rodzaje zleceń dostępna na giełdzie.
– zlecenia z ustalonym limitem ceny
– zlecenia zakupu po cenie rynkowej
– zlecenie zakupu po cenie rynkowej otwarcia
– zlecenia zakupu po każdej cenie
– zakup z uwarunkowany minimalnym wielkością wykonania
– zakup uwarunkowany wielkością utajnianą
– zakup z limitem aktywacji
– zlecenie ważne do końca dnia
– zlecenie z datą pierwszej ważności
– zlecenie z oznaczeniem ważności wykonaj lub anuluj

Na początek proponuję rozpocząć inwestycje z limitem ceny. Każde zlecenie zawiera pewne określone informacje. Znajdziemy tam: oznaczenie zlecenia czy jest to kupno czy sprzedaż, data złożenia, nazwę woluminu, jaki chcemy nabyć lub sprzedać, ilość papierów, cenę, po jakiej ma być dokonana transakcja, jaki jest okres ważności zlecenia – oraz czasami inne dodatkowe warunki, przy jakich będzie zrealizowana zlecenie.
Składając zlecenie pamiętajmy, że musimy mieć na koncie wystarczającą ilość środków, które pozwolą zarówno na zakup papierów jak i pokrycie prowizji biura maklerskiego. Prowizje są różne w zależności od obrotów, zlecenia. Jeżeli na koncie będzie zbyt mało pieniędzy system nie zrealizuje złożonego przez nas zlecenia.

• piątek, Luty 19th, 2010


25 procent inwestowanych pieniędzy na warszawskiej giełdzie jest inwestowana przez indywidualnych inwestorów. Coraz częściej wykorzystują do tego celu Internet. Większość z nich deklaruje, że nie wyobraża sobie innej metody składania zamówień niż online. Tymczasem kilka lat temu, gdy mało, kto posiadał dostęp do Internetu nie było możliwości śledzenia notowań online, służyły do tego specjalnie wydzielone stanowiska w biurach maklerskich.

W takich miejscach można było obserwować rynek na bieżąco, ale zlecenia należało przekazać maklerowi. Zlecenie musiało spełniać kilka warunków formalnych i jeżeli były one spełnione makler wprowadzał je do systemu i trafiało na giełdę. Trwało to kilka minut, niejednokrotnie dochodziło do sytuacji ze na rynku coś się zmieniło i trzeba było wystawiać nowe zlecenie, w tej samej papierowej procedurze.

Dzisiejsze czasy ułatwiają na maksymalnie możliwość inwestowania na giełdzie. Wystarczy, że mamy Internet, rachunek inwestycyjny i pewną sumę pieniędzy. Zanim zdecydujemy się na wybór biura maklerskiego musimy porównać oferty. Po wyborze biura zaczynamy 
Jeżeli wiemy niewiele o giełdzie i inwestycji będziemy dokonywać bardzo sporadycznie i na dłużej wtedy wybieramy najprostszą opcję śledzenia jednego waloru. W wielu biurach nic za to nie zapłacimy. Jeżeli o giełdzie mamy trochę szerszą wiedzę i będziemy inwestować większe kwoty, transakcje planujemy przeprowadzać nawet kilka razy dziennie a dodatkowo np. chcemy lokować wolne środki na lokaty overnight to już potrzebuje narzędzi innych. W takim przypadku najlepszym rozwiązaniem jest wykupienie jak najobszerniejszego pakietu, aby mieć dostęp do jak największych ilości informacji, zapewni on nam dostęp do 5 najlepszych ofert kupna, aktualnych analiz, wszelkich raportów i wykresów. Takie dodatkowe informacje oczywiście kosztują. W zależności od biura koszty wahają się od 100 do 200 zł miesięcznie. Nieraz możemy dostać różne usługi dodatkowe pod warunkiem, że przekroczymy wymagany prze biuro maklerskie obrót.

• sobota, Luty 13th, 2010


Powrót synów marnotrawnych i ich pieniędzy następuje powoli. Przewaga sum wpłaconych nad wypłatami ukazał a się dopiero w maju, więc w momencie, gdy giełda zwyżkowała już od trzech miesięcy i zyski były już całkiem pokaźne. Częściowo można to wytłumaczyć tym, że inwestorzy chcieli zminimalizować straty, które ponieśli w wyniku zakupu jednostek w czasie trwania hossy. W lipcu i październiku 2008 roku trwałą paniczna wyprzedaż jednostek uczestnictwa, wycofano wówczas odpowiednio kwoty w miliardach złotych 11,1 i 14,8. kolejne miesiące to już widoczne uspokojenie nastrojów, umorzenia wahały się tylko w okolicach 3 miliardów miesięcznie.

Następny wyraźna oznaka umorzeń dała o sobie znać w maju 2009 roku, kiedy giełda szybowała i były realizowane zyski. Co można podać jako ciekawostkę, hossa na giełdzie nie wpłynęła jakoś znacznie na wzrost zakupywanych jednostek funduszy. Widoczne przyśpieszenie w tym temacie nastąpiło w listopadzie, ale w tym czasie giełda już tak szybko nie rosła. Oprócz osób, które straciły do fali wyprzedaży dołączyli Ci, którzy realizowali zyski od wiosny roku 2009. Ciekawostką jest to, że, pomimo że giełda szybowała nawet po kilkadziesiąt procent prze jedenaście miesięcy, nie odbiło się to jakoś specjalnie na ilości wykupywanych udziałów w funduszach inwestycyjnych. Pokazuje to jak wielkie spustoszenia poczyniła ostatnia bessa i jak wielka jest nieufność do tego sposobu inwestowania.

Bessa ta byłą nie tylko lodowatym prysznicem, ale podważyła zaufanie do przeszacowanych możliwości funduszy. Wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują bieżący rok nie będzie tak łaskawy dla rynku akcji. Jeżeli giełda faktycznie nie ruszy zbytnio do góry nie powinniśmy liczyć na wzrost zainteresowania w funduszach inwestycyjnych. Przewidywane jest, że wartość obrotów sięgnie około 150 miliardów złotych, jednak nie ma, co liczyć na powrót zachwytu klientów funduszami. Fundusze zaczną być znowu popularne, gdy w telewizji pokażą się nowe reklamy zachęcające do inwestycji, z tym ze dla pewnej części graczy będzie to oznaczało czas na wycofanie pieniędzy.

• poniedziałek, Luty 08th, 2010


Wielkie pieniądze w funduszach inwestycyjnych. O funduszach inwestycyjnych można rozmawiać bez końca. Jest to temat rzeka. Raz jest tak ze fundusze uwielbiamy innym razem wieszamy na nich psy. Mają jednak w sobie coś takiego, że nawet tacy, którzy kiedyś stracili po pewnym czasie znowu próbują szczęścia. W zależności od tego, kto przeprowadziła badania raz są ukazywane jako mało popularne a innym razem jako wciąż przyciągające wielkie pieniądze. Wszystko to zależy od punktu naszego widzenia. W ciągu ostatnich trzech lata prze fundusze przewinęła się astronomiczna kwota pól biliona złotych. Z różnych badań, jakie są przeprowadzane u nas w kraju wynika, że fundusze inwestycyjne są wciąż niedocenianą formą lokowania, inwestowania i oszczędzania pieniędzy. Udział pieniędzy, które są zainwestowane w fundusze stanowi raptem kilka procent. Ostatnimi czasy badania przeprowadził CBOS wraz z IZFiA, wynika z nich, że kontakt z funduszami miało zaledwie 12 procent Polaków a tylko pięć procent odpowiedziało, że posiada jakieś jednostki udziału w funduszach.

Fundusze popularne są tylko w krótkich okresach hossy na giełdzie. Tendencja ta jest bardzo dobrze widoczna w wymienionej wyżej ankiecie, tylko 6 procent respondentów odpowiedział, o że powierzyłoby niespodziewanie otrzymane środki funduszom inwestycyjnym. Jeżeli zapytamy o sposób inwestycji pieniędzy to z funduszami inwestycyjnymi wciąż wygrywają inwestycje w nieruchomości, lokaty bankowe, inwestycje we własne dzieci a nawet tak abstrakcyjne jak odkładanie do skarpety. Szczyt gorączki w funduszach wypadał w roku 2007. W okresie od stycznia do listopada Polacy nabyli jednostki uczestnictwa za 120 miliardów złotych, a umorzyli jednostek za 88 miliardów, więc jak widać zdecydowanie przeważał napływ pieniędzy do funduszy. Funduszom przybyło blisko 32 miliardy złotych. W kolejnym roku proporcje były już odwrotne. Ludzie wypłacili 113 miliardów a wpłynęło 81. Pomimo różnic we wpłatach i wypłatach, przepływ pieniędzy był niemalże identyczny. Suma wpłat i wypłat dla lat 2007 i 2008 wyniosła odpowiednio 208 i 194 miliardy złotych. Dla porównanie w roku 2009 suma przepływów wynosi jednie 96 miliardów złotych. Wpłaty są wyższe od wypłat o 1,78 mld. złotych. Zła sława i zmniejszenie zainteresowania funduszami jest nie słuszna, przyniosły one swoim wiernym klientom całkiem przyzwoite zyski.